Stronę odwiedzono do tej pory: 554800 razy czwartek 27 kwietnia 2017 r. imieniny : Zyty Teofila Felicji 

normalna czcionkanormalna czcionka

OBSERWACJE Z USA

Polska – Ronikier – Niemcy

        Z półwiecznym opóźnieniem wyszły pamiętniki hr. Adama Ronikiera, które ukazują nieznane strony kontaktów polskich patriotów z niemieckimi władzami okupacyjnymi w latach 1939-45. Dużo wiemy na temat Polski pod niemiecką okupacją, zwłaszcza od strony państwa podziemnego i losów ludzi, ale bardzo mało wiemy o kontaktach polsko-niemieckich wtedy. Wówczas w Polsce funkcjonowały trzy ośrodki polskiej aktywności, Armia Krajowa (utworzona po konsolidacji różnych ugrupowań wojskowych), Delegatura Rządu Londyńskiego i Rada Główna Opiekuńcza, zwana w skrócie RGO. Ta ostania placówka działała oficjalnie i skupiała ok. 10,000 pracowników i woluntariuszy. Jej misją była opieka społeczna nad potrzebującymi. Centrala RGO mieściła się w Krakowie, skąd rządził niemiecki gubernator.
         Autor pamiętników to wybitny polityk, członek Rady Narodowej w 1915 r. a z ramienia Rady Regencyjnej był posłem w Berlinie, był także założycielem RGO podczas I WŚ i następnie jej szefem podczas II WŚ. Władał wieloma językami a niemieckim najlepiej, pomimo z niemiecka brzmiącego nazwiska uważał się za Słowianina od co najmniej 500 lat, był zwolennikiem zbliżenia z Niemcami, dlatego zerwał z Romanem Dmowskim (pro-rosyjskim), choć dzielił z nim zbliżone poglądy na sprawy narodowe.
         W czasie okupacji niemieckiej prowadził z ramienia RGO ustawiczny dialog z administracją III Rzeszy, która miała do niego duży szacunek. Wielu Polaków miało mu to za złe, dopiero aresztowanie przez Gestapo uwolniło go od niezasłużonych podejrzeń o kolaborację. W każdym momencie owego dialogu był polskim patriotą i ostrym krytykiem niemieckich rządów, o czym mówił bezpośrednio Niemcom swym perfekcyjnym niemieckim. Tu właśnie znajdują się najciekawsze momenty jego wspomnień. Co się okazuje, że wśród administracji okupanta znajdowali się wysokiej rangi urzędnicy, którzy wstydzili się niemieckiego terroru i szukali jak tylko mogli lepszych dla Polaków rozwiązań. Najczęściej wkrótce zostawali przenoszeni na inne stanowiska w Niemczech. Wielokrotnie Okupant organizował mini-konferencje z Adamem Ronikierem, podczas których ten oceniał ich rządy i sugerował kierunki ich zmian, aby zmniejszyć polskie cierpienia. Często na te spotkania przyjeżdżali wysłannicy Berlina, a Roniekiera oceny były czytane przez Georinga i Himmlera, o czym autor nie wiedział. Dzięki jego interwencjom uratował życie setkom Polaków.
         Po Inwazji Aliantów w Normandii, Niemcy przeczuwając swą porażkę szukali u Ronikiera rad jak zmienić styl niemieckiej okupacji i razem z Polakami oprzeć się Armii Sowieckiej. Ku zdumieniu czytelnika rozmowy tego typu prowadził sam szef Gestapo, który obiecywał Ronikierowi zaniechanie represji o ile Polacy zaniechają sabotażu. Polacy odrzucili tę ofertę. Niemcy ostrzegali Ronikiera przed rozpoczęciem Powstania i mówili, że źle się ono skończy dla Polaków. Ronikier zaproponował Niemcom oddanie Warszawy, zainstalowanie w niej przedstawicieli Rządu Polskiego i dwóch dywizji. Plan podobał się dr Schidhelmowi, który zreferował go Berlinowi, gdzie go odrzucono, bowiem obniżał rangę niemieckiej władzy.
         Ronikier już w trakcie Powstania ostro interweniował w Krakowie w sprawie wycofania Kałmuków i zaprzestania aktów okrucięstwa oraz zawieszenia broni. Jeden z niemieckich dygnitarzy w Krakowie, przyjaciel gen von dem Bacha, udał się z memoriałem Polaka do Berlina i 9 września po powrocie zakomunikował mu, że zatwierdzono jego postulaty; Kałmucy zostali wycofani, powstańcom zostały przyznane prawa kombatantów a uchodźcy mogą zabrać ze sobą to co potrafią unieść. Po Powstaniu, Ronikier kierował pomocą uciekinierom z Warszawy, którzy w liczbie 200,000 tysięcy zwalili się na 10,000 tysięczny polski „Londyn”-Milanówek. O wybuchu Powstania ten wielki znawca ówczesnej sytuacji napisał; „ Dnia 1 sierpnia o godz.. 5-tej po południu, czyli najmniej po temu właściwej, wybuchło ono w Warszawie, ku przerażeniu ludzi jeszcze mających cośkolwiek rozumu w głowie, ku radości zaś Bolszewików i tych Niemców, którzy szukali w nim dowodu na to, że mieli rację Polaków tak traktować, jak ich w ciągu całego panowania traktowali’ (s.353 i 354). Ronikier wini za decyzję wybuchu Powstania – premiera St. Mikołajczyka, który potrzebował mocnej „karty” na rozmowy ze Stalinem (Recenzent znalazł tu potwierdzenie tej samej tezy, którą sam wydedukował i wcześniej opublikował).
         Autor pamiętników zajął się także po Powstaniu sprawą poprawy bytu Polaków na robotach w Niemczech, gdzie Niemcy zgodzili się na ustanowienie polskiej organizacji łącznikowej w liczbie 80 osób. Był to już 1945 r. i aż dziwi, że Niemcy jeszcze mieli „głowę” do tego typu usprawnień i rokowań z jakby nie było z Polakiem z Krakowa. Ale tak „oragnizacyjnie” mogli działać tylko Niemcy, którzy jeszcze na dzień przed poddaniem się przeprowadzali egzekucje więźniów.
         Na wieść z radia, że Sowieci szykują mu śmierć, Ronikier przedostał się z Karkowa do Londynu, gdzie oczekiwał, iż Rząd będzie ciekawy jego sprawozdania. Rozczarował się. Udał się do USA, gdzie próbował organizować pomoc dla Polski, na czym się świetnie znał. Niestety stara Polonia nie podała mu ręki. Zmarł w nędzy w 1952 r. w Ochard Lake w polskim seminarium w stanie Michigan.
         Ten Wielki Patriota nie cieszył się uznaniem Delegata Rządu w Polsce, ani uznaniem ludzi z AK, miał tylko poparcie Metropolity Krakowskiego ks. Adama Sapiehy, chociaż przynosił (via osobiste interwencje i kierowaną RGO) największe ulgi cierpiącym Rodakom. A może dlatego? Czyżby Polak miał obowiązek tylko cierpieć i ginąć?

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Adam Ronikier. Pamiętniki 1939-1945. Kraków: Wydawnictwo Literackie, 2001.

Andrzej Targowski





powrót do strony tytułowejpowrót do strony tytułowej