Stronę odwiedzono do tej pory: 434814 razy wtorek 23 września 2014 r. imieniny : Tekli Bogusława Linusa 

duża czcionkaduża czcionka



Co działo się na wschód od Wisły w czasie
Powstania Warszawskiego?


Jan Sidorowicz
Sep 8, 2004

Od 60 lat istnieje przekonanie, że przyczyną tragedii Powstania Warszawskiego było wstrzymanie przez Stalina ofensywy Armii Czerwonej.

1. Wstęp

Od 60 lat istnieje przekonanie, że przyczyną tragedii Powstania Warszawskiego było wstrzymanie przez Stalina ofensywy Armii Czerwonej. Przekonanie logiczne, wynikłe ze zdecydowanie wrogiego stosunku Stalina do Armii Krajowej i Rządu RP na emigracji, nazywanego przez niego "londyńskimi pajacami".

Jakie jednak były rzeczywiste plany strategiczne ofensywy sowieckiej w lecie 1944 i jaki wpływ na jej przebieg miał wybuch Powstania Warszawskiego, pozostawało dotychczas niejasne. Tak jak Powstanie Warszawskie jest ciągle przedmiotem badań historyków, to na temat, co działo się w czasie Powstania na wschód od Wisły, brakuje ciągle rzetelnych opracowań. Do niedawna jedynym źródłem informacji były pamiętniki sowieckich marszałków.

Jedynym, w miarę rzetelnym opracowaniem, jest praca habilitacyjna płk. Tadeusza Sawickiego wydana w 1989 roku przez PWN w formie książkowej pt. "Front wschodni a Powstanie Warszawskie". Pisana w latach 80. przez politruka z Wojskowej Akademii Politycznej, nie może być traktowana jako w pełni obiektywny materiał. Zawiera jednak ogrom informacji na temat działań wojsk niemieckich w rejonie środkowej Wisły, na podstawie tysięcy meldunków operacyjnych Wehrmachtu, przechowywanych w archiwum w Poczdamie. Autor prezentuje nawet fotokopie niemieckich map sztabowych z zaznaczonymi chronologicznie operacjami.

Rzuca to po raz pierwszy pewne światło na rzeczywiste intencje armii sowieckiej i niemieckie przeciwdziałania oraz pozwala spostrzec problem Powstania Warszawskiego we właściwych proporcjach na szachownicy zmagań milionowych armii, operujących w lecie 1944 roku w rejonie środkowej Wisły.


2. Początek ofensywy sowieckiej na Białorusi

Letnia kampania wojsk sowieckich zaczęła się 23 czerwca 1944 natarciem na Białorusi, bronionej przez niemiecką Grupę Armii Środek. Ofensywa nosiła nazwę operacja "Bagration".

Należy przypomnieć, że dopiero 27 stycznia 1944 roku odblokowany został Leningrad po blisko 900 dniach oblężenia, w czasie którego zginęło około miliona mieszkańców i 300 tysięcy żołnierzy. I że w momencie rozpoczęcia ofensywy na Białorusi, Niemcy utrzymywali jeszcze silne armie na Litwie, Łotwie i w Estonii.

Niemieckie dowództwo oczekiwało raczej ofensywy w kierunku południowym na Grupę Armii Ukraina, utrzymującą front od Polesia do Karpat i dalej do Morza Czarnego (mapka nr 1).



Ofensywa sowiecka zaskoczyła kompletnie niemieckie dowództwo. Wojska rosyjskie posuwały się w trudnym, bagnistym terenie Polesia, przerywając w wielu miejscach front.

Już w trzecim dniu operacji, w rejonie Witebska, Niemcy stracili 8 dywizji liczących 60 tysięcy żołnierzy. W połowie lipca zostało rozbite 105-tysięczne zgrupowanie Armii Środek: w kotle pod Mińskiem zginęło 70 tysięcy Niemców, a 35 tysięcy dostało się do niewoli. Łącznie do 15 lipca Niemcy stracili 31 dywizji, co groziło kompletnym załamaniem frontu wschodniego na jego centralnym kierunku wiodącym do Rzeszy. Niemcy nie posiadali już strategicznych rezerw, bo 6 czerwca w Normandii został otwarty front zachodni.

Dla uniknięcia katastrofy zaczęli przerzucać najlepsze dywizje z frontu na Ukrainie. Zabrano stamtąd 5 dywizji pancernych i 5 dywizji piechoty.
Wywarło to istotny wpływ na dalszy rozwój operacji na froncie wschodnim. Ściągnięto również z Włoch w rejon środkowej Wisły doborową dywizję Herman Goering, a z centrum Niemiec 10 świeżo sformowanych dywizji tzw. grenadierów ludowych. Wszystkie te formacje docierały w pośpiechu w rejon Warszawy w końcu lipca celem odtworzenia przerwanego frontu obrony.

Wojska sowieckie 1. Frontu Białoruskiego 17 lipca dotarły do obecnych wschodnich granic Polski. Liczyły one 435 tysięcy żołnierzy, 15 tysięcy dział, 2800 czołgów i 3400 samolotów. Wojska te doszły 24 lipca pod Siedlce, gdzie zostały zatrzymane przez pierwsze niemieckie przeciwuderzenie. W rękach niemieckich były ciągle tereny położone na północ od linii Siedlce-Brześć oraz do 27 lipca - miasto Białystok.


3. Bitwa na przedpolach Warszawy

Gdy 1 sierpnia w Warszawie wybuchło Powstanie, sytuacja na froncie wschodnim przedstawiała się jak na mapce nr 2.



Niemieckie dowództwo spodziewało się silnego uderzenia w kierunku Warszawy i odpowiednio wzmocniło ten odcinek frontu doborowymi dywizjami Waffen-SS, jak Herman Goering, Wiking i Totenkopf.

25 lipca najsilniejszy związek taktyczny 1. Frontu Białoruskiego, jakim była Druga Armia Pancerna, w sile 3 korpusów dotarł do Wisły w rejonie Dęblina i Puław. Niemcy wysadzili mosty na Wiśle.

Armia pancerna nie miała środków przeprawowych ani piechoty koniecznej do walki w mieście. Została więc skierowana na północ, omijając Pragę z wyraźnym zamiarem wbicia się w północny "nawis" frontu niemieckiego i przecięcia linii komunikacyjnych do Białegostoku. To właśnie czołgi tego zagonu pancernego, widziane koło Otwocka, stały się sygnałem do rozpoczęcia Powstania.

Niemcy, widząc w tym manewrze zagrożenie odcięcia swych wojsk w Prusach i w krajach bałtyckich, rzucili wszystkie swoje siły dla zatrzymania sowieckiego zagonu. Rosjanie mieli przewagę liczebną w czołgach, lecz Niemcy mieli przewagę techniczną swoimi Tygrysami nad sowieckimi czołgami T-24.

W rejonie Wołomina dwa korpusy 2. Armii zostały okrążone i z braku zaopatrzenia w paliwo zmuszone do walki obronnej, ponosząc duże straty. Miejscowości Wołomin, Radzymin i Siedlce przechodziły kilkakrotnie z rąk do rąk.

Rosjanom pomagała potężna artyleria. Niemcom pomagały samoloty startujące z podwarszawskich lotnisk, gdy sowieckie lotniska nie zostały jeszcze przesunięte. Również sowieckie bazy zaopatrzeniowe zostały 70 km na wschód od Kowla, a Niemcy, wycofując się, niszczyli specjalnym pługiem tory kolejowe (łamiąc podkłady) i wysadzali mosty. Transport samochodowy okazał się niewystarczający przy aktywności niemieckiego lotnictwa.

3 sierpnia niemieckie działania wobec 2. Armii Pancernej osiągnęły kulminację. Jeden z 3 korpusów pancernych został kompletnie zniszczony, a drugi wyrwał się z okrążenia z wielkimi stratami.

Największa bitwa pancerna stoczona na ziemiach polskich skończyła się klęską Rosjan. Stracili oni ponad 500 czołgów. Straty niemieckie były jeszcze wyższe: każda z pięciu dywizji biorących udział w operacji miała przed bitwą średnio 200 czołgów, a po bitwie już tylko średnio 50 czołgów.
5 sierpnia odgłosy artylerii, które autor tego artykułu słyszał aż w Warszawie - ucichły…


4. Cisza na froncie?

W dniu tym delegat Rządu RP na Kraj, Stanisław Jankowski, wysłał depeszę do Londynu: "Od chwili rozpoczęcia walki o Warszawę, Armia Czerwona na jej przedpolach zaprzestała wszelkich działań bojowych. To demonstracyjnie bierne zachowanie się wojsk rosyjskich ma wymowę polityczną".

Od tego moment zaczęło się oskarżanie ZSRS o celowe wstrzymanie ofensywy i pozostawienie walczącej stolicy na pastwę niemieckiego barbarzyństwa.

Docent Sawicki, etatowy politruk, pisze oględnie w swojej książce, że Stalin był Powstaniu "niechętny", a po tych oskarżeniach "obraził się" i zabronił dowódcom Frontu Białoruskiego nawiązania kontaktu z Komendą AK w Warszawie.

Jest to sformułowanie fałszywe, bo Stalin patrzył na Powstanie bardzo przychylnie. Wszak niemieckimi rękoma mógł się pozbyć z Polski "czarnej reakcji", jaką był kwiat polskiej inteligencji, obcej klasowo i stanowiącej przeszkodę w planie sowietyzacji Polski.

W rozmowie z Mikołajczykiem 3 sierpnia powiedział mu wprost, że te wąskie uliczki Starego Miasta (które zna) nie mają żadnego znaczenia strategicznego na froncie i Warszawa musi czekać na wyzwolenie, aż podciągnie się tysiące wagonów amunicji, tak jak czekały na oswobodzenie miliony mieszkańców wielu rosyjskich miast.

Generał Bór-Komorowski po Powstaniu przez wiele lat w swoich pamiętnikach i udzielanych wywiadach utrzymywał tezę o całkowitej supremacji Armii Czerwonej nad Wehrmachtem w okresie Powstania. Dopiero gdy sprawa przegranej przez Rosjan bitwy pod Wołominem zaczęła być powszechnie znana, w swoim artykule z 1965 roku po raz pierwszy wzmiankował o tej bitwie. Dziś przebieg tej wielkiej bitwy znają nawet dzieci, bo istnieją oparte na niej gry komputerowe.


5. Faktyczne cele letniej ofensywy sowieckiej

Prawda wyglądała tak, że przez cały czas trwania Powstania armia sowiecka wykazywała stałą aktywność w rejonie Warszawy, ale wszystko wskazuje na to, że zdobycie Warszawy nie było nigdy celem strategicznym rozpoczętej na Białorusi ofensywy. Świadczy o tym działanie potężnej 2. Armii Pancernej w kierunku nie na Warszawę, lecz na północ od niej, w celu odcięcia zaopatrzenia wojskom niemieckim utrzymującym się ciągle w Prusach i krajach bałtyckich. Po zatrzymaniu Rosjan pod Wołominem, przez cały sierpień i wrzesień przełamywali oni obronę niemiecką na tym kierunku, wypierając ich za Bug, a potem za Narew.

Na południe od Warszawy Rosjanom udało się w początku sierpnia uchwycić przyczółek na lewym brzegu Wisły pod Magnuszewem, lecz była to wyraźnie operacja odciążająca działania Drugiej Armii Pancernej, atakującej w kierunku na północ.

Działania te powodowały wzmacnianie sił niemieckich na odcinku środkowej Wisły, kosztem osłabiania frontu na Ukrainie, skąd zabierali jednostki. Natomiast Rosjanie nie wzmacniali swych wojsk nad Wisłą, lecz koncentrowali nowe siły na kierunku planowanej ofensywy na Bałkany.

I to było właśnie pokerowe zagranie dowództwa sowieckiego: gdy Niemcy swoje najlepsze siły gromadzili na kierunku warszawskim, Rosjanie w końcu sierpnia uderzyli na Bałkany, zajmując Rumunię, Bułgarię i część Węgier, porządkując sytuację na froncie przed ofensywą zimową.

Dla dowództwa sowieckiego Warszawa była wyraźnie nieistotnym pionkiem na szachownicy zmagań. A z chwilą wybuchu Powstania, względy polityczne nakazały pozostawić ten pionek na pastwę Niemców.

Między bajki można włożyć opowieści, że polskiego pochodzenia marszałek Rokossowskij, już 6 sierpnia przedłożył Stalinowi plan zdobycia Warszawy, a Stalin tego planu nie zatwierdził. Rokossowskij takiego planu by nie przedłożył, bo znał stosunek Stalina do Powstania, a już siedział raz w łagrze w czasie czystek w armii.

Śmieszy też dzisiejsze "gdybanie", że gdyby nie Powstanie, to Rosjanie nie zatrzymaliby się na Wiśle i doszliby aż do Renu. I dziś nie byłoby Unii Europejskiej!

Po upadku Powstania nie wznowili oni zaraz ofensywy nie dlatego, że "nie wypadało", jak twierdzą niektórzy (Stalin nie był aż tak subtelny), tylko musieli się jeszcze trzy i pół miesiąca przygotowywać do ofensywy zimowej, która w założeniu miała dotrzeć do Berlina, lecz na skutek zażartego oporu Niemców ugrzęzła na Odrze i na wale pomorskim.


6. Działania pozorowane Armii Czerwonej w rejonie Warszawy

Podczas Powstania zaznaczyło się jednak dziwne "współdziałanie" Armii Czerwonej z powstańcami.

Dwa razy front koło Warszawy wyraźnie się ożywił, właśnie w czasie, gdy powstańcy zaczynali pertraktacje z Niemcami w celu kapitulacji.

Zdobycie Pragi 14 września spowodawało zerwanie rozmów z Niemcami, bo w powstańców wstąpiła nadzieja. Stalinowi chodziło o to, aby agonię Powstania wydłużyć, a Armię Krajową maksymalnie wykrwawić.

Do perfidii Stalina należało też ociąganie się z wyrażeniem zgody na lądowanie na sowieckich lotniskach samolotów alianckich, dokonujących zrzutów broni. Gdy wreszcie dał zgodę na taką operację 16 września - Powstanie już dogorywało.

Gdy jednak sprawa konającej Warszawy nabrała już światowego rozgłosu i oskarżenia Sowietów o bierność przybrały na sile - Stalin, aby zachować pozory "sprzymierzeńca" - urządził pozorowany desant ze zdobytej Pragi na Czerniaków, gdzie powstańcy utrzymywali jeszcze skrawek wybrzeża Wisły.

Do desantu, już w założeniu skazanego na niepowodzenie, użył jako "mięsa armatniego" polskich żołnierzy z I Armii WP, dowodzonej przez gen. Berlinga. Przeprawiono tylko 3 bataliony piechoty, które pozostawione bez dalszego wsparcia, zostały unicestwione przez oddziały niemieckiej dywizji pancernej Herman Goering.

Ponowna próba desantu w okolicy mostu Poniatowskiego zakończyła się śmiercią w rzece pięciuset żołnierzy, w walce na brzegu dalszych 280, a 300 dostało się do niewoli. Następnej nocy przeprawiono 600 żołnierzy w rejonie Żoliborza, z których ocalało tylko 218, wziętych do niewoli.

Dla porównania podam, że przyczółek pod Magnuszewem Rosjanie zdobyli niejako z marszu, przeprawiając jednocześnie jednego dnia 3 korpusy pancerne, każdy w sile 3 dywizji, ze słynnej 8. Armii Gwardii pod dowództwem gen. Czujkowa, wsławionego w walce o Stalingrad. Uzyskano przyczółek szerokości 15 kilometrów i głębokości 5 kilometrów. Świadczyło to o możliwościach Armii Czerwonej.

W końcu września Rosjanie zaczęli dokonywać zrzutów broni dla powstańców. Zrzucano ją z niskiej wysokości z tzw. kukuryźniaków (dwupłatowce PO-2) bez spadochronów, więc większość broni ulegała zniszczeniu. Podobno zrzucono kilka tysięcy sowieckich "pepesz", ale piszący te słowa, który był świadkiem Powstania przez całe 63 dni - nigdy nie widział powstańca uzbrojonego w sowiecką "pepeszę". Prawdopodobnie "zapomniano" zrzucić specyficzną do nich amunicję...


7. Brak realizmu politycznego?

Jak widzimy, na przełomie lipca i sierpnia w rejonie Warszawy operowały milionowe armie wyposażone w tysiące czołgów, dział i samolotów. Ich plany strategiczne i taktyczne były dowództwu AK nieznane. I dowództwo AK nawet tych planów nie usiłowało poznać, bo na wschód od Wisły nie wysłano nawet zwiadowców z krótkofalówkami, aby śledzili rozwój sytuacji. Bo przy założonej koncepcji Powstania - Komendy Głównej AK to nie interesowało.

Powstanie militarnie było wymierzone przeciw Niemcom, ale politycznie przeciw wkraczającym do Polski Sowietom. Przywódcy Powstania musieli więc zdawać sobie sprawę, że na pomoc Rosjan nie mogą liczyć. Czy mogli więc spodziewać się sukcesu? Zdecydowanie nie.

Koncepcja Powstania narzucona Borowi-Komorowskiemu przez generałów Okulickiego i Pełczyńskiego zakładała z góry powstanie klęskowe. Miał to być krzyk protestu przeciw zagarnianiu Polski przez Sowietów. Miał to być czyn, który wstrząsnąłby opinią światową i uratował niepodległość Polski.

Niestety, mimo potwornych ofiar - nie uratował. Powstanie utonęło w morzu cierpień, jakich doświadczała Europa jeszcze do końca wojny, a przywódcy wielkich mocarstw, w rękach których był los Polski - nie byli skłonni do wzruszeń.

Realizmu nie wykazali również Niemcy, którzy na tym etapie wojny bardzo liczyli na, nieunikniony według nich, konflikt między "nienaturalnymi" sojusznikami, jakim była koalicja mocarstw zachodnich z ZSRS. Gdyby Niemcy, zamiast zwalczać Powstanie, oddali po krótkiej walce Warszawę powstańcom i tym samym umożliwili zainstalowanie się w stolicy legalnego rządu RP - doprowadziłoby to do bardzo poważnego kryzysu między sojusznikami.

Stalin bowiem nie uznawał polskiego rządu na emigracji i zmierzał do zainstalowania w Warszawie posłusznego Moskwie PKWN. Ale w kwaterze głównej Hitlera górę nad rozsądkiem wzięła żądza mordowania Polaków i niszczenia miasta.

Jan Sidorowicz
Montreal, sierpień 2004



LINK DO ORYGINALNEJ STRONY:
http://www.gazetagazeta.com/artman/publish/article_6563.shtml



powrót do strony tytułowejpowrót do strony tytułowej