Stronę odwiedzono do tej pory: 573777 razy sobota 23 września 2017 r. imieniny : Tekli Bogusława Linusa 

duża czcionkaduża czcionka

Jan Sidorowicz LIST OTWARTY DO dr Anrzeja KUNERTA

Dnia 14-11-2005 o godz. 17:09 Dialogue and Universalism
<dialogue.universalism@uw.edu.pl> napisał:

Konwersatorium D&U (Instytut Filozofii UW, Krakowskie Przedmieście 3, sala 13)

Szanowni Państwo!

     Poruszeni dyskusją o polskości, która miała miejsce 9 bm., przygotowaliśmy tezy na kolejne spotkanie i przesyłamy je z gorącą zachętą do udziału w konwersatorium: 16 XI, godz. 16:30

TRIUMF POWSTANIA WARSZAWSKIEGO PO DZIESIĘCIOLECIACH

     Dr ANDRZEJ K. KUNERT, prezes Archiwum Polski Podziemnej, mówił będzie o moralnym i historiozoficznym możliwym triumfie Powstania Warszawskiego, zwłaszcza w debacie z neoimperialnymi tendencjami na Wschodzie i ponownym egoizmem Zachodu. Redakcja przedstawi dwa numery o PW: 5-6/2004 i 7-9/2004, materiały do numeru III o PW, sumującego, oraz polski przekład w BD najlepszych publikacji z ww. wydań anglojęzycznych.

     Tezy do dyskusji:

POWSTANIE WARSZAWSKIE JAKO 'WIEKUISTEGO ZWYCIĘSTWA ZARANIE'

     I. KU NOWOCZESNEJ, WIĘC EUROPEJSKIEJ I UNIWERSALISTYCZNEJ POLSKOŚCI - jako odnowienia diaspory, ku nowemu dialogowi i pojednaniu Polaków

     W związku z oczekiwanym 16 listopada wykładem dra Andrzeja K. Kunerta i dotychczasowymi naszymi publikacjami o Powstaniu (całe tomy DaU nr 5-6 oraz 7-9/2004 oraz wiele prac o PW i polskości w poprzednich dziesięcioleciach), pragniemy przedstawić tezy przygotowywanego podsumowania oraz projektu edukacyjnego - dokonania w Polsce "metanoi", wg Leszka Kołakowskiego, radykalnej zmiany.

1. Przeciwstawialiśmy się zawsze i teraz zdołamy uzasadnić głębiej, w tym historiozoficznie, krytykę nihilistycznego a nawet skrajnie pesymistycznego stosunku do PW:

a) bilans militarny, mimo końcowej kapitulacji i klęski, w zakresie strat okazał się porównywalny po obu stronach, mimo przytłaczającej przewagi technicznej Niemców. Wykazały to m.in. badania prof. Władysława Bartoszewskiego, świadectwa archiwów Wehrmachtu, określanie PW jako jednej z najcięższych dla nich bitew, stosunkowo najkrwawszej i najdłużej trwającej, prawdopodobnie złowieszczej w konsekwencjach wojskowych itp.

b) politycznie PW było wówczas przegrane, i to po doświadczeniach Lwowa, Wołynia, Wilna, całego Wschodu. Ale z latami nauki PW coraz wyraźniej wpływały na dzieje, na zachowania społeczeństwa - tak było już w 1956 r., wg jakże miarodajnego świadectwa J. Nowaka-Jeziorańskiego, na ukształtowanie się swoistego 'ewolucjonizmu politycznego', wg koncepcji J. Giedroycia, na szeroką niezależność np. polskiej socjologii, historiografii i innych nauk, co może najwyraźniej symbolizowała postawa Jana Szczepańskiego.
     W skali już bezpośrednio decydującej taki zdeterminowany, ale ewolucyjny 'duch polskiego sprzeciwu' był obecny niemal ciągle, właściwie niemal manifestacyjnie w "Solidarności", ale i w postawach negocjujących reformatorów we władzach państwowych, a nawet wśród partyjnych intelektualistów. Janek Strzelecki pisał, że atmosfera w Stoczni przypominała mu nastroje w PW.

c) kulturowe następstwa PW są niemożliwe do przecenienia. Jak pisał wielokroć A. Gieysztor, sam oficer KG AK w czasie PW, stało się ono jak grecka, więc niezniszczalna, legenda.

d) zdradzone zaraz przez zachodnich sojuszników, uznających wszak ze swych niezależnych a nawet w wielu obszarach dominujących pozycji, coraz jawniej haniebny układ jałtański, łącznie z przemilczaniem Katynia w UK, niedopuszczeniem Polaków do parady zwycięstwa, jawnie oddających 'strefy wpływów' sowietom, i to po doświadczeniach paktu z 1939 r., IV rozbioru, masowych deportacji, bezprecedensowego mordu katyńskiego, niszczenia uznanej przecież za sojusznika AK - PW jest wreszcie uznane przez Zachód jako swego rodzaju punkt zwrotny w 'polskiej historiozofii', a nawet w moralnym wymiarze II Wojny.

2. Sensy PW - też w wartościowaniu - jakby narastają więc z dziejami, wyłaniają się coraz wyraziściej z ówczesnych nierozwiązywalnych
ofiarą, oddającą swe życie i swą wolność - za innych.
  sprzeczności. PW wyłania się jako historia najkrwawsza, najbardziej
ofiarą, oddającą swe życie i swą wolność - za innych.
  tragiczna, wówczas zdradzona nawet przez prawdziwych sojuszników, dopiero ostatnio przyznających się zbiorowo do zdrady. Żołnierze PW stają się zbiorową, niewinną, wielką ofiarą, oddającą swe życie i swą wolność - za innych.
     Mamy tu więc spełnione zasadnicze warunki społeczne, moralne, dziejowe, jakie określają religię! Takie porównanie kulturowo i poznawczo jest uprawnione. Brak jedynie czynnika metafizycznego, transcendetnego. Ale to nie podważa zasadności społeczno-dziejowego i etycznego porównania. Nie jest też w żadnym stopniu sprzeczne z przyjęciem pełnej religii w jej obszarze moralnej obligacji, etosu poświęcenia, bezinteresowności.      Wszyscy, także niewierzący, mogą uznać tak rozumiany religijno-etyczny sens PW. Człowiek wierzący będzie się różnił 'jedynie' tym, że uzna jako czynnik nadrzędny - Transcendencję.

3. Stąd zupełnie wyjątkowa rola PW: obecnie można dowodzić jeszcze dobitniej, że mimo straszliwych ofiar i bezmiernej tragiczności - było ono jako całość w najgłębszym sensie zasadne, historycznie 'opłacalne'. Po prostu z lękiem trzeba myśleć, jak inaczej by przebiegały moralne i kulturowe dzieje Polski, gdyby nie PW.

4. Więcej jeszcze - mówimy właśnie, że staje się ono coraz wyraźniej
'wiekuistego zwycięstwa zaraniem', jakby pewnie powiedział Norwid. W świetle płomieni PW dzisiejsze neoimperialne czy poststalinowskie 'uzasadnienia' paktu 1939 r., stają się krzycząco niesprawiedliwe, w szczególnym sensie sprzeczne z etosem dziejów: z tym, co może kiedyś nazwiemy PRAWDĄ HISTORII.

List otwarty do dr Andrzeja Kunerta

Szanowny Panie Doktorze,
Od lat podziwiam Pana pasję w dokumentowaniu faktograficznym Powstania Warszawskiego i ogromny trud włożony w opracowanie Kroniki PW i Wielkiej Encyklopedii PW. To ostanie dzieło, od dawna oczekiwane, wymagające tytanicznej pracy, udowadnia w oparciu o liczby i fakty niewiarygodne wprost bohaterstwo i poświęcenie żołnierzy i ludności cywilnej. I może wbrew Pańskim zamierzeniom, udowadnia również paranoicznie niespójną koncepcje polityczną Powstania i indolencję jego pomysłodawców (bo trudno ich nazwać przywódcami) oraz nieudolność przygotowań i dowodzenia. Te sześć wspaniale opracowanych tomów dokumentuje, że była to kompromitacja polskiej myśli politycznej i wojskowej. Pozostając z pełnym szacunkiem dla tej części Pańskiej działalności, pozwolę sobie wnieść kilka uwag do tez zgłoszonych przez Dialogue and Universalism na konwersatorium związanym z Pana wykładem w dniu 16.XI br pt.
TRIUMF POWSTANIA WARSZAWSKIEGO PO DZIESIĘCIOLECIACH
Zawierają one kilka nieprawdziwych tez i faktów które budzą moje oburzenie.

  1. Argumentowanie, że straty polskie i niemieckie w PW były „porównywalne” jest skandalem. Niemcy stracili około 10 tysięcy żołnierzy, ale byli to głównie żołnierze z formacji kolaboranckich (Rosjanie, Ukraińcy) lub z karnych batalionów złożonych z kryminalistów. My straciliśmy elitę narodu, kwiat młodzieży z takimi perłami jak Baczyński czy Gajcy. A gdzie straty ludności cywilnej, obecnie tendencyjnie zaniżane o połowę do 120 tysięcy?

  2. Wmawianie, że Powstanie utrwaliło w narodzie duch oporu jest nieprawdą. Po Powstaniu, nastąpiła pustka, brak przywódców mogących przeciwstawiać się chwytliwym hasłom komunistycznej propagandy, na lep której szły masy młodzieży wiejskiej i robotniczej, którym komunizm faktycznie stwarzał szanse awansu. Mówiło się powszechnie, cicho i ze smutkiem: „Najlepsi zginęli, została tylko hołota kolaborantów i ogłupieni przez propagandę”. Cień Powstania był przestrogą, a więc HAMULCEM dla szerszych ruchów na rzecz odzyskania niepodległości. Pisanie o obecności polskiego ducha oporu we władzach państwowych (sic!) i wśród „reformatorów” PZPR jest niesmaczne.

  3. Pisanie o „kulturowych zyskach” PW i o wynikłej z nich „szerokiej niezależności np. polskiej socjologii, historiografii i innych nauk” jest po prostu bzdurą. Rozpaczliwie żałosny stan naszych elit po Powstaniu daje odczuwalne skutki do dziś. Udowodniły to ostatnie wybory, po których nieudolne i niemoralne elity lewicowe zostały zastąpione przez formację klerykalno-nacjonalistyczną, mająca taką samą legitymację do sprawowania władzy jaką mieli komuniści (poparcie 12% uprawnionych do głosowania). O konkurentach już nie mówię.

  4. Szukanie związku przyczynowo- skutkowego miedzy PW a ruchem Solidarności jest dorabianiem ideologii do nieistniejących faktów. Postulaty stoczniowców były natury ekonomicznej i dotyczyły poszerzenia sfery wolności, o obaleniu komunizmu i odzyskaniu niepodległości nikt wtedy jeszcze nie myślał.

  5. Jeśli usiłuje Pan wmówić, że najtragiczniejsza katastrofa w dziejach Polski zaowocowała tryumfem moralnym w roku powstania Solidarności, to idąc za tokiem Pańskiego rozumowania, szkoda, że w 1981 roku nie rzucono się z butelkami z benzyną na stacjonujące w Polsce oddziały Armii Czerwonej. Wszak nauka Kościoła mówi, że czym większa ofiara, czym większe cierpienie – tym wspanialsze tworzy Dzieło. Może już dziś moglibyśmy święcić jeszcze większy „moralny tryumf” tej kolejnej katastrofy. Pozostałyby już tylko elity, na miarę takich „mężów stanu” jak Andrzej Lepper czy Roman Giertych, już dziś zaproszonych na salony.

  6. Doszukiwanie się w PW elementów religijnych, metafizycznych czy transcendentnych – to próba zawłaszczenia bohaterstwa Powstańców dla osiągnięcia celów politycznych formacji, która doszła dziś do władzy. Szermowanie pojęciami jak „Ołtarz Ojczyzny”, „religijno-etyczny sens PW” i tp. to obrzydliwa próba komercjalizacji Legendy Powstania dla partykularnych interesów. Jest to manipulacja jakiej nie powstydziliby się tacy ideolodzy PZPR jak tow. Werblan. czy Karkoszka.

Reasumując, pozostając z pełnym szacunkiem dla Pańskich tytułów naukowych i pracy na polu dokumentacji faktograficznej PW, z przykrością muszę stwierdzić, Panie Doktorze, że pisze Pan b a n i a l u k i jakby na czyjeś zamówienie i to posługując się bełkotem pseudo-naukowym. Banialuki szkodliwe społecznie, bo prowadzące do wniosków, że każda nieodpowiedzialna fanfaronada powodująca straszliwą klęskę doczeka się kiedyś uznania, a jej sprawcy – spiżowych pomników.
Zalecam Panu jako reedukacyjną lekturę obowiązkową, to co napisali poważani historycy jak profesorowie Ciechanowski czy Wieczorkiewicz (dostępne m.in. na stronie www.powstanie.pl )
Chciałem do Pana napisać bezpośrednio, ale Archiwum Polski Podziemnej, którego jest Pan Prezesem, nie istnieje nawet w świecie wirtualnym (brak adresu w internecie) – więc korzystam z pośrednictwa redakcji Dialogue and Universalism.
Pozostaje z głębokim rozczarowaniem a nawet z niesmakiem. Jan Sidorowicz z Montrealu

PS. Nie liczę na to, że dostąpię zaszczytu aby Pan mi odpisał.
Wszak jestem doktorem niehabilitowanym i do tego nauk technicznych (które wymagają LOGICZNEGO myślenia) - ale podaję mój adres, aby nie myślał Pan, że to anonim.

jeansidor@engineer.com




powrót do strony tytułowejpowrót do strony tytułowej