Stronę odwiedzono do tej pory: 569437 razy środa 16 sierpnia 2017 r. imieniny : Rocha Stefana Joachima 

normalna czcionkanormalna czcionka



KŁAMSTWA DOWÓDCY POWSTANIA gen. CHRUŚCIELA ("Montera") W JEGO ARTYKUŁACH DO PRASY EMIGRACYJNEJ W LONDYNIE

Tygodnik POLSKA WALCZĄCA - Żołnierz polski na obczyźnie - Nr 46 str.1
Londyn 24.11.1945 "Zeszłoroczne Powstanie"

Wybrane wyjątki

        "Plan własny polegał na równoczesnym uderzeniu na wszystkie przedmioty natarć z zaskoczeniem przeciwnika. Wysiłek główny w środkowej części stolicy obejmujący wszystkie mosty na Wiśle* i centralnej Pradze z dworcami wschodnim, wileńskim i praskim. Odwód, trzymany centralnie, miał być użyty zależnie od wytworzonego położenia".
         "Siły niemieckie w okręgu warszawskim wynoszące łącznie 38.000, wliczając w to policję, SS, SA, żandarmerię, oddziały ukraińskie i turkiestańskie, zostały w ciągu ostatnich dni lipca wzmocnione trzema dywizjami, z których dwie były pancerne. Jedna wyszła na peryferie Pragi (dyw. Panc. "Herman Goering"), druga pancerna ("Wicking") ustawiła swe 350 czołgów i dział szturmowych w różnych częściach miasta" (podkreślenie JS).
         "W ostatnich dniach lipca mój sztab ścisły wykonywał prace w budynku nr 68 m.46,47 i 48 przy ulicy Filtrowej. Naprzeciw było 1200 ludzi niemieckiej Policji Polowej, uzbrojonych po zęby, zajmujących Dom Akademicki przy placu Narutowicza - jedną z twierdz niemieckich Warszawy, odrutowaną ( czyt. otoczoną zasiekami z drutu kolczastego - przyp.JS), ze strzelnicami w zamurowanych otworach okiennych parteru i pierwszego piętra, z bunkrami obsadzonymi przez całą dobę przy wszystkich wejściach. Podobny wygląd miały wszystkie bloki domów zajmowane przez Niemców.
         Gdyby z jakiegokolwiek powodu zabrakło wówczas mnie z mym otoczeniem, - byłoby to uniemożliwiło rozpoczęcie i kierowanie walką. Komendant AK nie miał wtedy bezpośredniego powiązania z moimi dowódcami i oddziałami. Nie byliśmy jednak lekkomyślni - wszędzie była dobrze uzbrojona ochrona dowództw".

         "Natarcia na każdy przedmiot były szczegółowo rozpracowane w niezliczonej ilości ćwiczeń z uwzględnieniem wszystkich wariantów"**

         "Dowódca AK zgodził się z mym wnioskiem rozpoczęcia działań za dnia. Uzasadniałem to względną łatwością zaskoczenia wartowników niemieckich w godzinach największego ruchu ludności w mieście. (…) Wmieszani w takie tłumy żołnierze, tworzące grupy czołowe mające uderzyć na wartowników i opanować bunkry przy wejściach do bloków, mieli widoki powodzenia. Również przesunięcie i gromadzenie całych plutonów mogło ujść uwagi agentów Gestapo i Policji tylko o tej porze."
         " O godzinie 11.00 zawyły w niemieckim gmachu syreny jak na alarm przeciwlotniczy jednak samolotów nie było słychać. Był to sygnał alarmu dla całej "niemczyzny" w Warszawie."

*) Jak wyglądało zdobywanie mostów - patrz www.1944.pl > Archiwum Historii Mówionej > wspomnienia Jerzego Sienkiewicza
**) Jak "przećwiczono" zdobywanie Domu Akademickiego na placu Narutowicz i kompleksu na Szucha > patrz www.powstanie.pl pozycja 3 i 23


POLSKA WALCZĄCA - Żołnierz polski na obczyźnie, Nr 10 - str.3
Londyn 6.3 1946 "Warszawa w walce"

Wybrane wyjątki

"Całe śródmieście, Mokotów, Wola, Ochota i Praga były w pełnej i zwycięskiej walce. Brak pisemnego meldunku od dowódców Pragi, Mokotowa i Ochoty miały zastąpić informacje uzyskane przez wysłanie oficerskich patroli, odprawionych ze Sztabu Okręgu."
         "Meldunki które napłynęły od dowódców obwodów i wysłanych partoli pozwoliły ustalić położenie. Wynikało z nich, że niektóre (podkreślenie JS) silne punkty oporu niemieckiego nie zostały zdobyte wstępnym bojem. Z mostów na Wiśle nie mogliśmy korzystać, mimo, że prawie wszystkie zostały przez nas opanowane." (podkr.JS)

Generał Chruściel kłamał:
Żaden silnie broniony przez Niemców obiekt ani żaden most na Wiśle nie został opanowany nawet na chwilę.(JS)


         "Od dnia poprzedniego miasto spowiło się w obłokach dymu. Płonęły czołgi niemieckie (podkr. JS) i domy zapalone przez pociski artyleryjskie, a od dnia 2.VIII płonące od bombardowań lotniczych".
         "Rankiem dnia 2 VIII wysłałem rozkazy aby nie ponawiano natarć na Aleję Szucha, Sejm, Koszary przy Rakowieckiej, C.I.W.F i Dom Akademicki przy Placu Narutowicza".

Generał Chruściel kłamał:
Takiego rozkazu nie mógł wydać aż z trzech powodów:
1) Nie miał technicznych środków łączności do przekazania takiego rozkazu, a łączniczki nie były w stanie dotrzeć do tych odciętych dzielnic
2) Nie miał żadnych informacji czy w tych dzielnicach toczą się jeszcze walki. O tym, że na Mokotowie walczą Powstańcy, dowiedział się dopiero 6 sierpnia, gdy Elżbieta Ostrowska (szefowa Składnicy Meldunkowej) przeszła tam jako pierwsza kanałami.
3) Nie miał komu doręczyć tych rozkazów. Oddziały które atakowały te obiekty (wg. gen. Pełczyńskiego - przez "niedopatrzenie") poniosły straty rzędu 90% stanów osobowych i przestały istnieć!

POLSKA WALCZĄCA - Żołnierz polski na obczyźnie -Nr 40 str 1
Londyn 13.10.1945 "Konspiracja i Powstanie"

Wybrane wyjątki

        "Artylerzystów, broń pancerną, saperów i łączność szkoliło się na sprzęcie niemieckim. Stąd pochodzi, że w czasie walk warszawskich, każdy zdobyty czołg, działo szturmowe, działo plot, k.m. czy miotacz był od razu użyty przeciwko Niemcom i wystarczyło dosłownie kilka minut, by obsługa sprzęt opanowała."
         Tu generał popuścił sobie wodze fantazji i plecie t.zw. banialuki! Przed Powstaniem nie zdobyto żadnego czołgu ani działa przeciwlotniczego i nie byłoby nawet warunków aby przeszkolić załogę.
         A w czasie Powstania na "szkolenie" już było za późno. Ci "artylerzyści" i "czołgiści" uczyli się obsługi sprzętu chyba z samouczków! (komentarz JS)

         "Dowódcy oddziałów i szeregowi, którzy widzieliby w dowódcy okręgu, powiatu czy plutonu jednostkę o pewnym zabarwieniu partyjnym, odpadliby od takiej organizacji. Jedynie dowódcy reprezentujący cechy ponadpartyjne mogli zyskać zaufanie i szacunek".
         "Duża jest pod tym względem zasługa stronnictw politycznych i ich tajnej prasy ale i duża zasługa apolitycznej prasy Armii Krajowej. Na tle działalności politycznej - praca wojskowa jest małą tylko cząstką (czytaj szkolenia żołnierzy - przyp. JS). Za pracę polityczną wybitne jednostki, ba, całe grupy osób, ginęły w więzieniach i obozach bez przerwy w ciągu pięciu długich lat okupacji".
Czyli wg. Chruściela, Armia Krajowa była organizacją apolityczną, w której szkolenie polityczne żołnierzy było istotniejsze niż szkolenie wojskowe…. (komentarz JS)

         "Dwumiesięczna walka powstańcza w Warszawie dowiodła, że Polacy potrafią się zorganizować i wykonać wysiłek godny podziwu całego świata. (…) Walka przywróciła zaufanie społeczeństwa do dowództwa wojskowego. (…) Zakończenie walki nie pomniejszyło ani u swoich ani u obcych aureoli chwały, jaką się okryła dumna stolica Polski. (…) Walki obfitowały w liczne dowody jednostkowego i zbiorowego bohaterstwa, których opis będzie w przyszłości Podstawą wychowania młodych pokoleń".
         "Współpraca władz cywilnych z wojskiem była wzorem wzajemnego zrozumienia potrzeb i celu wysiłku. Żołnierz rezygnował w dniach głodu ze swojej skromnej racji żywnościowej na rzecz ludności cywilnej, zwłaszcza kobiet i dzieci.*

*) Sprostowanie:
W pierwszych dniach powstania, gdy nie działały jeszcze służby kwatermistrzowskie AK, to ludność cywilna ze swoich skromnych zapasów karmiła wygłodniałych Powstańców. Potem AK zawłaszczyła sobie wszystkie dostępne magazyny żywności i ludność cywilną używała w charakterze tragarzy do jej przenoszenia. Moja Matka w obliczu głodu musiała przyjąć propozycję przeniesienia z browaru Haberbuscha na Krochmalnej do Śródmieścia Południowego worka jęczmienia, z czego połowę mogła zatrzymać dla siebie. Wzięła tylko 12 kilo, bo więcej nie była w stanie udźwignąć, przeczołgała się z nim przez płytki wykop pod obstrzałem w Alejach Jerozolimskich i przez labirynt piwnic i podwórek dotarła szczęśliwie na Hożą 47. Zostało nam, od Armii Krajowej 6 kilogramów jęczmienia na drugą połowę Powstania.



"WSZYSCY KTÓRZY ROZPOCZĘLI WALKĘ WIEDZIELI, ŻE IDĄ NA PEWNĄ ŚMIERĆ, POZOSTALI ZAZDROŚCILI POLEGLYM. NADZIEMSKA SIŁA ROZPROMIENIAŁA SERCA." (podkreślenie JS)

Antoni Chruściel /"Monter"/
Londyn, dnia 20 sierpnia 1945

Tak oto sprawcy Powstania, na użytek opinii publicznej na Zachodzie, aby usprawiedliwić sprowokowaną katastrofę narodową, budowali legendę Powstania, jako wspaniałego zrywu patriotycznego ludu stolicy. Mijając się z prawdą i operując napuszonymi frazesami i paranoicznymi sformułowaniami.

Komentarze: Jan Sidorowicz


Kserokopie w/w artykułów można uzyskać m.in. w:
Biblioteka Polska POSK / Polish Library POSK
238-246 King Str.
London W6 0RF
tel. + 020 8741 0474
fax.+ 020 8741 7724
e-mail: librarian@polishlibrary.co.uk
(koszt odbitki formatu A4 wynosi 0.1 GBP)


powrót do strony tytułowejpowrót do strony tytułowej