Stronę odwiedzono do tej pory: 559352 razy niedziela 25 czerwca 2017 r. imieniny : Lucji Wilhelma Doroty 

duża czcionkaduża czcionka



Jean-Francois Steiner "Warszawa 1944".
Wyd. Krąg, Warszawa 1984 - fragmenty

Trzydzieści lat temu francuski dziennikarz Jean-François Steiner opublikował w oparciu o kilkadziesiąt wywiadów ze świadkami tamtych wydarzeń książkę o Powstaniu, starając się odtworzyć zarówno fakty jak i motywy ludzkich decyzji. Najbardziej znamienna jest w niej rozmowa między gen. Okulickim a płk Bokszczaninem: „Nie łudź się Leopoldzie – mówił Bokszczanin – że Stalin jest mniej bystry od Ciebie. Niewiele Ci da czekanie na Sowietów. Nawet jak czołgi sowieckie wejdą na Mokotów od Piaseczna, a Ty zrobisz wtedy powstanie – to on się wycofa i zostaniesz sam z Niemcami.” „Tak, to jest możliwe – odpowiedział „Kobra”. – Ale my, Januszu, nie mamy innego wyjścia. Przecież jeżeli Rosjanie zajmą Warszawę samodzielnie, to wszyscy ci chłopcy i dziewczęta (50 tysięcy żołnierzy AK w Warszawie) zostaną później wyłapani przez NKWD i większość z nich zginie. To już lepiej, że będą ginąć z honorem w walce o swoją stolicę. (…)

Komentarz:

Tak, tylko żolnierze AK idąc 1 sierpnia na Powstanie, wierzyli, że idę po zwycięstwo, nie wiedzieli, że Idą tylko zginąć z honorem. Stawiam pytanie CZY DOWODCA MA MORALNE PRAWO WYDAC TAKI ROZKAZ?

NKWD aresztowałoby wyższych oficerów AK (mieli ich rozpracowanych) ale nie 18-lenich chłopaków, którzy nie znali politycznego celu Powstania. Warszawa nie byłaby zamieniona w fortecę, bo Rosjanie już mieli przyczółki za Wisłą i byłaby wzięta przez okrążenie, jak stało się to w styczniu 1945.

Jan Sidorowicz (komentarz zamieszczony na Forum Muzeum PW)




Lipiec 1944

31 lipca. Odprawa popołudniowa Sztabu AK: Decyzja

RELACJA SZEFA WYWIADU


Płk Kazimierz Iranek-Osmecki: Około 16.45 wyszedłem z placu Napoleona, znajdującego się zaledwie o kilkaset metrów od ulicy Pańskiej. Na wysokości ulicy Marszałkowskiej zostałem zatrzymany przez niemiecką zaporę, co zmusiło mnie do obejścia tego miejsca i nadłożenia drogi. (...)

W przedpokoju wpadłem na "Bora". Wyglądało, że właśnie wychodzi. Spojrzałem na niego zdziwiony i zapytałem:

- Jak to, pan jest sam, pozostali nie przyszli?

- Zebranie się skończyło - odpowiedział szybko. - Wydałem rozkaz do rozpoczęcia walk.

Popatrzyłem na niego zaskoczony i powiedziałem machinalnie:

- Rozpoczęcie walk? Ale dlaczego?

- "Monter" przyniósł informacje, według których czołgi sowieckie zajmują właśnie Okuniew, Radość i Miłosną oraz zrobiły wyłom na przyczółku mostowym na Pradze. Powiedział, że jeśli nie zaczniemy natychmiast, to ryzykujemy, że możemy się spóźnić. Wydałem więc rozkaz. (...)

- Popełnił pan błąd, panie generale. Informacje "Montera" nie są ścisłe. Otrzymałem właśnie ostatnie raporty od moich miejscowych agentów. Dementują wyraźnie pogłoski, że przyczółek mostowy na Pradze został rozbity. Przeciwnie, potwierdzają wszystko to, o czym mówiłem rano: Niemcy przygotowują się do kontrnatarcia. "Bór" usiadł lub raczej opadł na krzesło. Przesunął kilka razy ręką po czole, po czym zapytał mnie bezbarwnym, urywanym głosem: (...)

- Co mam robić - szeptał. - Co mogę zrobić, co mi pan radzi?

Miałem wrażenie, że mogę jeszcze powstrzymać przeznaczenie.

Zapytałem go:

- Czy ma pan łączniczkę, którą mógłby pan posłać do "Montera", aby odwołać rozkaz?

- Spojrzał na mnie (...)

- Mój Boże, już szósta. Już przeszło godzina, jak "Monter" wyszedł. Dawno już pewnie zdążył rozesłać rozkazy. Za późno, nie możemy już nic zrobić.

Zrozumiawszy nagle, o co chodzi, Szostak wykrzyknął:

- Jak to, wydał pan rozkaz nie poradziwszy się Iranka, szefa II Oddziału, ani mnie? Ależ to szaleństwo. Damy się w ten sposób wymordować. Trzeba natychmiast anulować rozkaz.

Lecz "Bór" tylko odpowiedział:

- Za późno, nie możemy już nic poradzić.



RELACJA SZEFA SZTABU

Gen. Tadeusz Pełczyński: Rano zdecydowaliśmy, że jest zbyt wcześnie, lecz gdy przyszedł "Monter" i powiedział, że czołgi rosyjskie dotarły do Pragi, uważaliśmy, że chwila nadeszła. Oświadczył:

- Panowie, mam pewną wiadomość: czołgi rosyjskie są przed Pragą.

"Bór" powiedział:

- Oczekiwana chwila nadchodzi.

"Monter" dorzucił:

- Za sześć godzin mogą być na Pradze.

"Bór" odparł:

- Trzeba zatem rozpocząć walkę.

Następnie posłał kogoś po Jankowskiego, który był zawsze w pobliżu. Gdy powiedziano mu, o co chodzi, zapytał mnie:

- A co się stanie, jeśli Rosjanie nie przyjdą?

Wówczas odpowiedziałem:

- Zostaniemy wszyscy wymordowani.

Mimo to zatwierdził decyzję "Bora".

Jean-Francois Steiner



powrót do strony tytułowejpowrót do strony tytułowej