Stronę odwiedzono do tej pory: 569436 razy środa 16 sierpnia 2017 r. imieniny : Rocha Stefana Joachima 

duża czcionkaduża czcionka



Jan Sidorowicz

POWSTANIE WARSZAWSKIE A "POWSTANIE" W PARYŻU


Powstanie w Paryżu to było niejako Powstanie Warszawskie tylko a rebours (na opak).

Były jednak podobieństwa:
- w obu przypadkach nie chodziło o wyzwolenie miasta spod okupacji niemieckiej, bo wiedziano, że to jest tylko kwestią czasu, było jasne, że Niemcy wojnę już przegrały.
- w obu przypadkach walczono z Niemcami, ale celem było przejęcie władzy i ustanowienie konkretnego ustroju społecznego.
-w obu przypadkach spodziewano się szybkiego nadejścia pomocy, choć nie było to z nikim uzgodnione, a szybkie wyzwolenie miasta nie było wcale celem strategicznym wyzwolicieli
- zarówno w Warszawie jak i w Paryżu powstańcy oczekiwali pomocy, ale przychodzące z pomowca wojska chcieli powitać jako niepotrzebnych gości
- w okresie poprzedzającym oba powstania, alianci powstrzymywali się od znaczących zrzutów broni zarówno do Polski jak i do Francji. Do Polski aby nie była użyta przeciw komunistom, do Francji aby nie posłużyła komunistom do zdobycia władzy.

        Alianci dokonując 6 czerwca 1944 desantu w Normandii, planowali marsz w kierunku przemysłowego zagłębia Ruhry, wejście do Niemiec i jaknajszybsze zakończenie wojny. Anglikom zależało na unicestwieniu niemieckich wyrzutni rakiet V1 i V2 które bombardowały Londyn z terenu Belgii i Holandii. Wyzwolenie Paryża było przewidywane na polowe października lub w chwili kapitulacji Niemiec.
         Ruch oporu we Francji był adekwatny do oporu jaki stawiali inwazji niemieckiej w maju 1940 roku. Francuzi nie chcieli walczyć, gdyż nie chcieli "umierać za Gdańsk". Było to pokolenie, których ojcowie w liczbie około miliona zginęli w latach 1914-18 pod Verdun. Ci nieliczni którzy walczyli w szeregach Resistance ( lub Maquis) głównie w masywie górskim Vercors, walkę o wyzwolenie spod okupacji wiązali z walka o zmianę ustroju społecznego. Również w Paryżu ruch oporu był zdominowany przez ugrupowania pro-komunistyczne. A w całej Europie w ślad za klęską Niemców postępowało widmo komunizmu. I to właśnie te ugrupowania komunistyczne postanowiły wywołać w Paryżu powstanie, aby wkraczające odziały przywitać w roli "gospodarza". Chodziło o wyelinowanie z gry przywódcy tzw. Wolnych Francuzów - generała de Gaulle.
         Generał de Gaulle, mimo, że po upadku Francji zdołał zorganizować na terenie Anglii i w koloniach francuskich oddziały walczące przy boku aliantów, to ani przez Roosvelta ani przez większość swoich rodaków nie był postrzegany jako szef rządu francuskiego na uchodźctwie. Roosvelt jedynie uznał, ze Francuski Komitet Wyzwolenia pod kierunkiem de Gaulla będzie zdolny do tymczasowego administrowania Francją.
         Udane powstanie w Paryżu, zrobione przez komunistów mogło faktycznie sprowadzić de Gaulla do roli figuranta i otworzyć drogę do sformowania rządu komunistycznego. Tylko wejście de Gaulla do Paryża na czele francuskich oddziałów mogło go konsekrować na przywódcę narodu.
         19 sierpnia przerzucony do Paryża emisariusz de Gaulla (Chaban-Delmas), gdy dowiedział się o planowanym powstaniu - alarmował, aby przez radio BBC wezwać paryżan do zachowania spokoju, gdyż może ich spotkać los Warszawy. Jednocześnie de Gaulle rozpoczął kampanie w celu skierowania na Paryż oddziałów alianckich. Tu napotkał na sprzeciw, gdyż alianci w pogoni za rozbitymi pod Falaise 30 niemieckimi dywizjami odczuwali stały brak paliwa (mimo wybudowania sztucznego portu i przeciągnięcia pipe-line przez kanał La Manche).
         Ale de Gaulle argumentował że:
- samowyzwolenie się Paryża przeprowadzone przez komunistów skomplikuje bardzo sytuacje polityczną w wyzwolonej Francji
- zdławienie powstania przez Niemców, przy braku pomocy ze strony aliantów, spotęguje nastroje pro-komunistyczne wśród społeczeństwa.
         20 sierpnia rozpoczęło się w Paryżu powstanie w formie nękania niemieckich patroli, ale nie atakowano zajętych przez Niemców budynków. Do powstania dołączyło około 500 paryskich policjantów, uzbrojonych tylko w krótką broń, którzy zabarykadowali się w prefekturze policji. Niemcy nie musieli używać czołgów ani artylerii, bo powstańcy byli nieliczni i rozproszeni, ale otoczyli prefekturę, grożąc policjantom rozstrzelaniem.
         21 sierpnia konsul szwedzki Nordling udał się do komendanta Paryża gen Choltitza - i o dziwo uzyskał od niego zgodę na zawieszenie broni, a nawet na negocjacje z powstańcami.
         Jednak dla komunistów zawieszenie broni to była katastrofa niwecząca ich plany. Wezwali więc lud Paryża do wznoszenia barykad, co spotkało się z entuzjastycznym odzewem ze względu na rewolucyjne tradycje tego miasta. Te barykady wznoszono na ulicach nie kontrolowanych przez Niemców i w dzielnicach gdzie Niemców nie było. Wznoszono je ze starych mebli. Nie próbowano nadal zdobyć żadnego poważnego obiektu.
         22 sierpnia, Hitler na wieść o powstaniu w Paryżu, rozkazał je krwawo stłumić, wysadzić w powietrze mosty na Sekwanie, wieże Eiffla i Louvre, a w wypadku oporu - całe miasto spalić.
         23 sierpnia saperzy zaczęli rozmieszczać dynamit pod wieloma zabytkowymi obiektami. Tego samego dnia głównodowodzący Sil Sprzymierzonych - gen Eisenhower pod wpływem nalegań de Gaulla nakazał marsz na Paryż 2-giej Francuskiej Dywizji Pancernej pod dowództwem gen. Leclerca przy wsparciu amerykańskiej 2-giej Dywizji Piechoty.
         24 sierpnia Francuska Dywizja Pancerna przebijając się w kierunku Paryża straciła 374 zabitych i 244 pojazdy, lecz dotarła do przedmieść miasta.
         25 sierpnia obie dywizje aliantów osiągnęły centralne dzielnice Paryża. Na rozkaz gen Choltitza garnizon niemiecki liczący 30 tysięcy żołnierzy stawiał tylko symboliczny opór i skapitulował w chwili poddania się komendanta garnizonu. Ładunków dynamitu rozmieszczonych w wielu punktach miasta nie zdetonowano.
         26 sierpnia komitet rewolucyjny oczekiwał generała de Gaulla w ratuszu, aby proklamował Francuską Republikę Socjalną. De Gaulle szedł do ratusza przez całą długość Pól Elizejskich w towarzystwie wojska i wiwatujących tłumów. Członkom komitetu nawet nie podał reki. Zademonstrował, że jest suwerenem za którym stoi naród i wojsko. Wygłosił płomienne przemówienie o wielkości Francji, która właśnie zmartwychwstała. We wszystkich kościołach zaczęto bić w dzwony. De Gaulle udowodnił, że jest jedynym liczącym się przywódcą narodu.
         Źródła nie podają ile ta komunistyczna ruchawka w Paryżu pociągnęła ofiar po stronie powstańców i ludności cywilnej. Liczby są prawdopodobnie tak małe, że nie było się czym chwalić.
         Paryż uniknął tragedii Warszawy, ale musiał teraz przejść katharsis. Zaczęło się polowanie na kolaborantów, sądy doraźne wydawały wyroki śmierci, dochodziło też do samosądów. Cele więzienne opróżniły się, ale zaraz zapełniły się nowymi lokatorami.
         Golono głowy "damom" które widywano z Niemcami. Francja płaciła cenę za swój upadek.

         W odróżnieniu od postania w Warszawie i tej ruchawki w Paryżu, powstanie w Pradze Czeskiej nie miało ani celu militarnego ani politycznego. Urządziły je Czechom w ostatnich dniach wojny, niejako w prezencie, oddziały własowców, rosyjskich kolaborantów. Chcąc ratować własną skórę zwrócili się oni przeciw Niemcom. Nic im to zresztą nie pomogło, zostali przez Rosjan rozstrzelani.
         Jak widać, prawdziwe powstania, ze stosami trupów i zgliszczami miasta, to potrafimy robić tylko my, Polacy. I jak napisał Norman Davies w swojej słynnej książce - możemy być z tego dumni. Jest to jakby nasza polska specjalność.


powrót do strony tytułowejpowrót do strony tytułowej